Link 06.02.2010 :: 14:59
Komentuj (10)
Obudził mnie rano smsem.
Nie byłam zła.
Przyszedł na śniadanie, którego nie było.
Zamiast tego 100.000 wydobywające się z jego palców.
Pograł w zielone przewieszony przez mój parapet:
- widział Nadmiar?
- nie, wysiadłam po drodze...
Znowu usiadł na podłodze, pobawił się z kotem i zaczął grac.
- podobam Ci się?
- od zawsze. wiesz, że nic mnie tak nie jara jak gitara...
- chce Ci jeszcze pograc. kiedy masz wolny wieczór?
i w tym momencie rzuciłam wszystkie plany: - dziś?
- zadzwonię jak zrobi się ciemno.
jedenaście
Link 05.02.2010 :: 21:02
Komentuj (1)
No to pojechałam na kilkugodzinny wywczas na prerię.
- babciu, dałabyś mi butelkę tego swojego wina, co?
- na stole postawiłam, jak tatuś pozwoli to możesz je wziąc.
(...)
- tato, babcia mi dała butelkę wina, wzięłabym ją sobie...
- zrobisz co uważasz za słuszne.
- no to biorę!
- nie jestem zadowolony. jak zdasz egzaminy to wypijemy je razem.
- mhm. to ja idę zapalic.
- ojciec do Ciebie mówi! proszę nie palic.
- dobrze, zaraz wrócę.
- oglądałem zdjęcia z Częstochowy... takie ładne naturalne włosy miałaś.
- no ja wiem.
- o! widzę, że coraz mniej blaszek masz w twarzy...a nie, tam ją schowałaś!
Nic nie jest w stanie popsuc mi humoru.
Nawet pobudka, która jest przecież jego przyczyną.
Ciągle te same karty.
Ciągle ciągle ciągle.
Utarty schemat.
11 dni od wielkiego przełomu.
- było tak cudownie, że...
było tak piekielnie chujowo, że złamałam kwarantannę.
Kochana przyjaciółko! Widzisz tą zależnośc?
Twój nurek jest taki chętny... a mój?
a mój: WSTAWAC!
Ja na prawdę nie mam nic przeciwko ale po co nam pośrednicy?
Link 02.02.2010 :: 20:01
Komentuj (4)
Jutro pyknie tydzień odkąd mieszkamy razem.
Ja gotuję bo ona nie ma rąk.
Nie budzi mnie, czeka aż sama to zrobię.
Niesamowicie mnie to wkurwiało ale nie sądziłam,
że tak bardzo będzie mi tego brakowało.
Na dzień dobry powiedziałam jej:
przyzwyczaj się do tej muzyki tak jak ja to zrobiłam
nie musisz iśc za moim przykładem i się w niej zakochiwac
po prostu zaakceptuj
Zrobiłyśmy dziś przerwę na polska klasykę
Zakazany owoc
stanęła na bacznośc i wysłuchała go w skupieniu
o ironio
chcesz mi coś powiedziec?
jeszcze mi kurwa zatańcz do Żono moja-
zostaniesz moim mentorem...
Link 23.01.2010 :: 15:40
Komentuj (0)
-Napisz coś na blogu.
-Nie chce mi się. Okres mam, wszystko mnie wkurwia i tak będzie jeszcze przez najbliższe kilka godzin. Potem się zapewne rozpłaczę i mi przejdzie. Tak jest zawsze. Do tego nie mogę palic w domu bo moje papugi tego nie lubią.
-Masz papugi?
-Nie, a powinnam?
-No przecież powiedziałaś...
-Ja mówię wiele rzeczy.
Link 06.01.2010 :: 21:54
Komentuj (0)
Gówno.
Pierdolone rzadkie gówno
z wielkiej transcendentalnej dupy zalewa ten świat.
Wpływa zewsząd.
Przez internet, przez telewizor, wypływa z radia.
Ociekają nim kolorowe gazetki i czarno-biali donosiciele.
Jest na ulicy, w autobusach, w sklepach, w galeriach handlowych.
No obczaj: ile jest procent gówna w gównie,
którym codziennie się karmisz?
Kurwa.
Muszę nosic gumiaki.
Link 03.01.2010 :: 01:23
Komentuj (5)
Jajeczko
my lubimy łodzinów
17:02:55
łodzianów
Przestrzał
17:03:02
łodzianinów
Jajeczko
17:03:09
ruchały się?
Przestrzał
17:03:19
tzn nie tylko w sline walily
Jajeczko
17:03:22
łodzian
17:03:25
ludzi z łodzi
Przestrzał
17:03:27
łodziaków
Jajeczko
17:03:40
łodzianininów
Przestrzał
17:03:47
ludzi z łodzi czyli wioślarzy, kajakarzy
Jajeczko
17:03:55
nurków
Przestrzał
17:04:11
ja tez lubie turkow
Jajeczko
17:05:19
ja lubię kebab
Przestrzał
17:05:33
czyli lubisz kebabownikow
Jajeczko
17:06:00
tak
17:06:15
kebabiarzy
17:14:20
nie ruchały się!
Przestrzał
17:14:45
no nie nie bo ona z nami spala przecie....
Jajeczko
17:16:36
ja już nic nie rozumiem
Przestrzał
17:16:53
ja tez ale to nie wazne
Link 03.01.2010 :: 00:44
Komentuj (0)
Pamiętam wszystko, nie przytoczę nic.
Minęło 48 godz, jeszcze nie kończymy.
Ledwo przebijamy się przez zaspy.
j: chłodek ścisnął.
m: co?
j: piździ w chuj!
m: aaa!
Sezon chorobowy czas rozpocząc
Link 19.12.2009 :: 19:16
Komentuj (0)
Wchodzę do apteki całodobowej. Robię rozeznanie.
Dane: Kolejka sztuk jeden licząca 4 osoby.
Okienko obsługuje facet narodowości wyjątkowo czarnej.
Uśmiecha się do mnie.
- Aha - myślę - to ten moment.
Ustawiłam się grzecznie na końcu ogonka i czekam na swoją kolej.
Tym razem nie do Łodzi, ta będzie za 9 dni.
Dziś bawimy się w stolicy.
- dzień dobry.
- zień dobri - wyszczerzył śnieżnobiałe zęby.
- poproszę Sudafed na katar.
Podał mi go spod lady z niesłabnącym uśmiechem.
Przypomniało mi się gdy we wrześniu kupowałam u niego test ciążowy
a ten zachowywał się jakby był ojcem mojego dziecka w domyśle.
- i Tussipect poproszę na kaszel!
- Tussipect to jeśt na riecieptę.
- ojej. jak to?
Spojrzał mi głęboko w oczy. Głębiej juz się nie dało.
- ale dam Pani bez rieciepty.
- jaki Pan miły! a co to się stało, że na receptę?
Zeskanował jego kod. Na monitorze wyskoczył komunikat:
Sprzedaż tylko i wyłącznie na receptę!
Anulował komunikat i podał mi buteleczkę.
- bo to ma efedrinę i duzio młodziezi kupowało.
- oj. Wie Pan, ja to się nie znam. Sezon chorobowy się rozpoczął.
- mi nie śpziedajemy. Tussipect tylko dla pieńknych kobiet!
Teraz ja uśmiechnęłam się szeroko. Grzecznie podziękowałam i wyszłam.
Link 16.12.2009 :: 22:42
Komentuj (2)Nigdy w moim otoczeniu nie spotykam mężczyzn,
którzy w jakikolwiek sposób zainteresowaliby mnie sobą.
Chociażby jedną unikalną cechą.
Koło godziny 17 dowiedziałam się dlaczego.
Wszyscy skumulowali się w jednym miejscu.
W miejscu gdzie spędziłam dziś ponad dwie godziny
na całowaniu ich i mówieniu ze skrzętnie skrywanym podnieceniem:
spełnienia marzeń.
- nie wiem co Pani życzyc bo się nie znamy ale mogę Panią pocałowac?
- no jasne!
Oni jednak istnieją.
Wróciłam więc do domu, zagryzłam mocno wargi
i skleciłam chwytną formułkę w ramach "wal śmiało".
- w ramach czego?
- niczego, oprawię go.
Znowu dużo palę.
To pomaga zapanowac nad myślami wybiegającymi wstecz
i odpowiedzeniem sobie na pytanie: dlaczego zawsze uciekam?
I tymi planującymi przyszłe zdarzenia w nadziei,
że tym razem zachowam się inaczej.