|
Obudził mnie rano smsem. Nie byłam zła. Przyszedł na śniadanie, którego nie było. Zamiast tego 100.000 wydobywające się z jego palców. Pograł w zielone przewieszony przez mój parapet: - widział Nadmiar? - nie, wysiadłam po drodze... Znowu usiadł na podłodze, pobawił się z kotem i zaczął grac. - podobam Ci się? - od zawsze. wiesz, że nic mnie tak nie jara jak gitara... - chce Ci jeszcze pograc. kiedy masz wolny wieczór? i w tym momencie rzuciłam wszystkie plany: - dziś? - zadzwonię jak zrobi się ciemno. Name: Komentarze: 07.02.2010 :: 16:35 :: 83.31.42.2 07.02.2010 :: 15:34 :: 83.29.223.90 07.02.2010 :: 13:25 :: 85.222.86.20 07.02.2010 :: 13:20 :: 85.222.86.20 07.02.2010 :: 13:16 :: 83.31.42.2 07.02.2010 :: 12:51 :: 83.29.223.90 07.02.2010 :: 12:33 :: 83.31.42.244 07.02.2010 :: 11:49 :: 85.222.86.20 06.02.2010 :: 23:52 :: 83.29.241.236 06.02.2010 :: 16:48 :: 83.31.42.244 |